W ostatniej (?) części z serii wpisów „Zmarszczki, blizny, tatuaże” zajmiemy się zagadkami najpopularniejszego zabytku Kruszwicy. Przed Wami Mysia Wieża.

Przybyłem, zobaczyłem, podpisałem

Mysia Wieża — kujawski klasyk — to ocalały do naszych czasów fragment ceglanego zamku, postawionego za czasów Kazimierza Wielkiego*). Ze szczytu 32. metrowej budowli rozciąga się piękny widok na kujawską równinę. Walory krajoznawcze i nieprzeliczone legendy kruszwickiego zamku od setek lat przyciągają rzesze turystów. A turyści, jak to turyści muszą zostawić po sobie ślad.

Pozostawienie po sobie podpisów i pamiątkowych bazgrołów ma długą tradycję. Już w czasach starożytnych podróżnicy wydrapywali pamiątkowe napisy. Ba! polscy uczeni pod kierunkiem profesora Adama Łukaszewicza odkryli w egipskiej Dolinie Królów liczące ponad dwa tysiące lat napisy ówczesnych turystów. Jeden ze starożytnych turystów wydrapał: „Odwiedziłem i nic mi się nie spodobało oprócz sarkofagu!”.

Przyjrzyjmy się zatem cegłom Mysiej Wieży. Tutaj także jest pełno wpisów upamiętniających heroiczny, jak się chyba autorom wydawało, wyczyn zwiedzania Mysiej Wieży.

Większość napisów to wydrapane w cegle inicjały, jednak zdarzają się głębokie, dokładnie ryte pełnokrwiste epigrafy. Niektóre umieszczono nawet kilka metrów nad ziemią. Wykonanie ich musiało być czasochłonne. Trudno przypuszczać, by wykonał je przypadkowy, znudzony turysta. Skąd się wzięły?

Zanim spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, należy sięgnąć do historii upadku kruszwickiego zamku. Większość z nas, ruinę zamku kojarzy przede wszystkim ze zniszczeniami dokonanymi w czasie „potopu szwedzkiego”. Owszem, 18 czerwca 1657 roku z rozkazu Jacoba Kasimira De la Gardie kruszwicki zamek został podpalony. Jednak zniszczenia poczynione przez Szwedów dopiero rozpoczęły późniejszą dewastację warowni.

Świadkami i przewodnikami po dziejach upadku Mysiej Wieży będą, jakże inaczej, wybitni podróżnicy Edward Raczyński i Jan Ursyn Niemcewicz.

Tak oto pisał w swoim dziele dziewiętnastowieczny podróżnik i przodek współczesnych krajoznawców hrabia Edward Raczyński (nieco więcej o Raczyńskich i Rogalinie na stronie http://manowce.com/rogalin/)

Powiększ

raczynski-tekst
Opis Raczyńskiego

Chyba jeszcze bardziej przygnębiający widok kruszwickich ruin odmalował Jan Ursyn Niemcewicz w swoich „Podróżach historycznych”:

Powiększ

niemcewicz-wieza
Opis Juliana Ursyna Niemcewicza

Tak więc największych zniszczeń dokonano pod koniec XVIII wieku. Niewiele brakowało by Mysia Wieża, podzieliła los innych kujawskich zamków, które rozebrane na cegły, zniknęły z powierzchni ziemi. Rozbiórka zamku rozpoczęła się w 1787 roku. Pozyskane cegły wykorzystano między innymi w Inowrocławiu i do budowy domu dzierżawcy Kruszwicy.

Powiększ

IMG_20180519_193050189
Plan wzgórza zamkowego z 1894 roku

Kres tej rabunkowej działalności położył dopiero król pruski Fryderyk Wilhelm IV zaalarmowany przez Mittelstaeda z Kołudy (zobacz http://korzenie.org/przy-drodze/).

Powiększ

mysia-schody
Furka i schody prowadzące do wieży.

W roku 1867 uporządkowano wzgórze zamkowe. W latach 1892-1896 przygotowano wejście na wieżę i przeprowadzono dalsze prace konserwatorskie. Na czele komitetu budowy stał radca ziemski Viktor Hassenpflug. Restauracji schodów na wieżę podjął się budowniczy Appel z Kruszwicy. Do dzisiaj zachowały się wmurowane w ścianę zawiasy dawnej furtki zabezpieczające wejście na schody.

Do odbudowy Mysiej Wieży przyczynili się także przedsiębiorcy i prywatni darczyńcy. Pamiętajmy, że Kruszwica, a szczególnie piastowski zamek był dla Polaków zgnębionych zaborami ważnym, patriotycznym symbolem (http://korzenie.org/przedwczesne-milenium/).

Być może owe głębokie, wyraźne do dzisiaj napisy na cegłach to pamiątka po darczyńcach, którzy łożyli na uratowanie Mysiej Wieży.

W 1896 roku wieżę udostępniono zwiedzającym.

Swoją drogą, ciekawe dlaczego Mysia Wieża zwróciła uwagę Fryderyka Wilhelma IV? Nie znam korespondencji między Mittelstaedaem a królem. Mogę zaledwie snuć przypuszczenia. Przypomnę tylko, że Fryderyk Wilhelm IV utworzył jako pierwszy władca urząd konserwatora i mianował nań nieocenionego Ferdynanda von Quast (patrz także http://korzenie.org/restauracja-w-kolegiacie/).

Być może uwagę Mysią Wieżę uratowały… myszy. Otóż Mysia Wieża ma swoją niemiecką bliźniaczkę. W niemieckim Bingen znajduje się Mäuseturm. Bardzo interesujące (i zasługujące na oddzielny artykuł) jest podobieństwo między legendami tłumaczącymi nazwę tych budowli. U nas wiadomo, myszy pożarły Popiela, w Niemczech arcybiskupa Moguncji Hattona. Być może (ale to tylko luźne przypuszczenia) to podobieństwo zwróciło uwagę niemieckich urzędników.

Powiększ

26814964_10156122782796115_7684088360357112507_n
Mysia Wieża w 2018 roku

Oglądając detale Mysiej Wieży warto zwrócić uwagę na wmurowane w ściany kamienne kule i regularnie rozmieszczone liczne, niewielkie otwory. Nie są to żadne okienka, lecz ślady po rusztowaniach.

Łapa

Kruszwicki zamek ma do zaoferowania współczesnym turystom nie tylko piękne widoki ze szczytu Mysiej Wieży, ale i piwnice. Niezbyt rozległe, co prawda, ale i tutaj znajdziemy kilka interesujących detali.

Powiększ

MA_Ziegler
Strycharz przy pracy.

Wokół piwnic kruszwickiego zamku narosło sporo legend. Sam fakt, że istniały, rozpalał wyobraźnię. Źródła historyczne rzecz jasna potwierdzają istnienie lochów. Znamy nawet imiona niektórych pensjonariuszy. Na przykład, wyrokiem Władysława Jagiełły, do kruszwickiego zamku został wtrącony starosta bydgoski Bernard. Starosta został ukarany za oddanie Krzyżakom zamku w Bydgoszczy. Więzienie znajdowało się zapewne pod samą wieżą. W pobliżu znajdowały się piwnice, które czasami w dość gwałtowny sposób przypomniały o sobie.

Sperczyński pisał, że w roku 1919 na wzgórzu zamkowym zapadła się ziemia i odsłoniła piwnice. Do podobnego zdarzenia doszło w roku 1934. Tym razem ziemia zapadła się przy samej wieży.

Dzisiaj piwnice kruszwickiego zamku można zwiedzać. Mimo półmroku warto przyjrzeć się cegłom. Na wielu z nich zobaczymy przypominające palce, ślady średniowiecznych strycharzy — rzemieślników wyrabiających cegły. Nie oznacza to, że cegły były w całości formowane ręcznie. Nadmiar gliny z formy usuwano przy pomocy specjalnie fałdowanej deseczki. Odcisk deseczki przypominał pociągnięcia palców. Podobieństwo (niesłuszne) do śladów palców zaowocowało nazwą „cegła palcówka”. Jeśli już ceglarz manipulował przy cegle palcami, to odciskał je w glinie. Zabieg ten zwiększał jej powierzchnię i poprawiał przyczepność do zaprawy.

Jeśli powyższy akapit wydał Ci się zbyt zagmatwany spieszę z dodatkowym komentarzem, okraszonym opinią fachowca. Sprawę śladów palców odciśniętych na średniowiecznych cegłach tłumaczy się dwojako:

  • są to ślady pozostawione przez specjalnie żłobioną deseczkę, którą zbierano z formy nadmiar  gliny. Żłobienia zostawiały ślady przypominające odciski palców. Miały one na celu poprawę przyczepności cegły do zaprawy,
  • są to ślady odciśnięte przez paluchy ceglarza, w tym samym celu,

W książkach, które czytałem pierwsze tłumaczenie pojawia się częściej. Jednak drugie, też nie jest pozbawione sensu. Proszę zerknąć na zdjęcie (późniejszej) cegły: http://korzenie.org/weltschmerz/

Pomysł, by murarz każdą cegłę gładził własnymi rękoma jest niedorzeczny. Zapytałem o to murarza z dziada pradziada. Ten tylko podkręcił wąsa, popatrzył na mnie jak na wariata i odparł: „Gdyby zamiast rąk miał kuńskie kopyta, dałby radę”.

To stwierdzenie zamyka całą dyskusję.

Powiększ

mysia-lapa
Łapa i ślad ceglarza

Wprawne oko zauważy także odciśnięte w cegle ślady psich łap. Ileż barwnych pomysłów tłumaczy odciski łap na cegłach! Prawdopodobne hipotezy są dwie. Pierwsza, że ślady wykonano specjalnie by oznaczyć daną partię cegieł. Druga (moim zdaniem bardziej prawdopodobna), że ślady powstały przypadkowo. Ot, podczas suszenia cegieł jakiś średniowieczny Burek przemknął po mokrej glinie i na setki lat pozostawił ślad swego psiego żywota.

Cykl „Zmarszczki, blizny, tatuaże” żegnamy, machając średniowieczną psią łapą.
Nie mogło być lepiej.

Zainteresowanych Mysią Wieżą zapraszam do Kruszwicy, a tymczasem polecam uwadze wpis „Zamek w Kruszwicy”.

*) Archeolodzy zwracają uwagę na kamienny, okrągły fundament wieży. Jest to przesłanka, który może świadczyć, że geneza Mysiej Wieży sięga czasów przed panowaniem Kazimierza Wielkiego.

Uwaga

Podczas pisania tego tekstu wykorzystałem między innymi:

Dariusz Kurzawa, Zamek w Kruszwicy w świetle najnowszych badań (zarys problematyki), [w:] Z dziejów pogranicza kujawsko-wielkopolskiego, Strzelno 2007. Tamże Plan wzgórza zamkowego z 1894 roku.

Ciekawe strony dotyczące Mysiej Wieży

https://www.kruszwica.tk/news.php?readmore=38
https://www.kruszwica.tk/news.php?readmore=628
https://www.kruszwica.tk/news.php?readmore=115

Portert Edwarda Raczyńskeigo

Portret Jana Ursyna Niemcewicza

Strycharz przy pracy

Wspomnienia Wielkopolski to jest województw poznańskiego, kaliskiego i gnieźnieńskiego. T.2

Juljana Ursyna Niemcewicza, podróże historyczne po ziemiach polskich : od 1811 do 1828 roku

Ilustracja tytułowa to rycina Mysiej Wieży z dzieła Raczyńskiego