Zwykło się mawiać, że pomniki to niemi świadkowie historii. Dobre sobie! Pomnik, ta zdawałoby się najnudniejsza rzecz na świecie, często staje się przyczyną, sprawcą, ale i ofiarą wielkich przemian. Jeśli budują, albo burzą gdzieś pomnik wiedz, że coś się dzieje.

Pomników nie buduje się ot, tak! 20 listopada 1894 r. korespondent Dziennika Kujawskiego napisał:

(N.) Dyrektor fabryki mątewskiej p. Goeke, p. Kunkel z Markowa, p. Timrn z Dziewy, p. Kalkbrenner z Dobiesławic i p. Mahnke z Gońska złożyli kilkaset talarów na pomnik dla cesarza Wilhelma na wyspie Popiela w Kruświcy tuż przy Myszej Wieży. Datek p. Goecke wynosi 900 marek*).

Pan Goeke a właściwe Gustav Goecke był działaczem antypolskiego Niemieckiego Związku Kresów Wschodnich – HaKaTystą – co nie przysposobiło mu sympatii wśród Polaków. Goecke podpadł już przekazując fundusze na budowę kościoła ewangelickiego w Mątwach. Teraz, zdaniem polskich publicystów posunął się za daleko. Niemieccy nacjonaliści od słów przechodzą do czynów.

Na wojenną ścieżką wkroczyły dwa czołowe gazety codzienne Inowrocławia i okolic: Dziennik Kujawski i Kujawischer Bote. Adwersarze nie szczędzili sobie złośliwości, rzecz jasna grozili sądem, ale wyważona w gruncie rzeczy polemika nie miała nacjonalistycznego podtekstu. Kujawischer Bote objął jednoznacznie antypolski kurs dopiero po 1896 r., gdy jego udziałowcami zostali zwolennicy HaKaTy.

Tutejsza gazeta niemiecka uznała za stosowne zaszczycić nas swemi względami. W numerze 277 z dnia 27 listopada poświęca naszemu pismu dwułamowy artykuł. Po grobowem milczeniu, okupionem bohaterskiemi wysiłkami, zerwały się nareszcie upusty i z wezbranego źródła trysnęła ku nam od razu imponująca obfitość słodkich uśmiechów w kilkunastu strumieniach.

Ta próbka polemiki (Dziennik Kujawski 28.11.1894) może budzić dziś uśmiech politowania. Łatwo zapomnieć, że pod koniec XIX wieku Inowrocław był miastem wielokulturowym, wielowyznaniowym a obawa utraty reklamodawców nierozsądną polityką była, kto wie, może nawet groźniejsza niż obecnie.

Decyzja o budowie jednak zapadła.

W artykule z 15 sierpnia 1895r. Dziennik Kujawski nawoływał do bojkotu uroczystości odsłonięcia pomnika.

Niech każdy, komu serce polskie w piersi bije, zamknie się sam w sobie jak koncha, a gdy w niedzielę dnia 18go bm. po południu trąby i bębny grzmieć poczną, niech zakreśli swej ciekawości granice i spokojnie w domu niech zostanie lub na przechadzkę w przeciwną stronę miasta niech wyjdzie.

18 sierpnia 1895r. odsłonięto pomnik oraz oddano do użytku szkołę w rynku. Na pomniku umieszczono płaskorzeźby cesarza Wilhelma I, Bismarka, von Moldtke oraz von Roona. Na szczycie pomnika umieszczono orła z głową skierowaną na wschód.

Redakcja demonstracyjnie nie wysłała na uroczystość swojego reportera. Przebieg uroczystości zrelacjonowano dopiero 25 sierpnia 1895r.

Na zjeżdżało się tutaj w niedzielę ubiegłą z blizka i z daleka sporo ludzi koleją, niezgorsza kupa zeszła się piechotą z sąsiednich Brudzków, z kolonii Sławska, Kruszy duchownej i innych osad niemieckich z pobliża; było tedy w naszej Kruświcy ubiegłej niedzieli ruchu dość, ale przebijały w nim niemiecka sztywność i chłód, brakło mu polskiej serdeczności.

Wspomniany wcześniej apel o bojkot nie przyniósł chyba oczekiwanego skutku, skoro autor relacji sporo miejsca poświęcił na usprawiedliwianie obecności Polaków na uroczystości.

Niemcy lubią, jak wiadomo, przy swych obchodach, które teraz bardzo często urządzają, maszerować w szeregach po mieście — więc i tutaj chodzili po ulicach z muzyką na czele. Zwabiło to dużo ciekawych, między nimi także wielu z naszych, którzy radzi przypatrywali się paradzie. Ztąd pisały niemieckie gazety, że w obchodzie brali udział także i Polacy, ale jest w tem przesada, bo jeżeli ktoś idzie z boku lub w tyle za szeregami, to jeszcze nie dowód, że się do obchodu przyłącza.

Do szeregu stanęły towarzystwa niemieckich Śpiewaków i kilka towarzystw żołnierskich z okolicznych miast, razem kilka set chłopa, i tych tylko należy uważać za właściwych uczestników obchodu, którzy szli w rzędach – wszyscy inni zaś, których ściągnęła ciekawość, byli tylko widzami. To zmienia rzecz bardzo i wystawia sprawe w innem świetle.

Denkmal stał się wkrótce „obowiązkowym” motywem niemieckich pocztówek. Nacjonalistyczna propaganda ruszyła pełną parą.

1pomnik-niemcy.jpg
Denkmal

Powiększ

3pomnik-detal
Pomnik w czasach międzywojennych

I tak oto pomnik, udekorowany na dodatek armatami denerwował Kruszwiczan przez ponad dwadzieścia lat. Wreszcie przyszedł 3 stycznia 1919 r. Powstańcy wielkopolscy zajęli Kruszwicę. Czasy zaborów dobiegły końca.

Skończyły się zabory, zaczęła się budowa nowej Polski. Ale najpierw w ruch poszły dłuta i młoty, bo żeby coś zbudować należy najpierw coś zburzyć. No i dostało się pomnikom. Mieszkańcy Inowrocławia prędko zdemontowali pomniki „Germanii”, cesarza Fryderyka III oraz cesarza Wilhelma I.

Pomnik w Kruszwicy nie został zburzony, ale usunięto z niego pruskiego orła i popiersie Kaisera wraz z kamratami. Na cokole pojawiły się daty i miejsca związane z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Kiedy dokonano tych zmian, w jakich okolicznościach? Nie wiem. Myślę, że tę zagadkę da się łatwo rozwikłać. Wystarczy dobrze poszukać w ówczesnej lokalnej informacje na temat uroczystości ponownego odsłonięcie pomnika. W każdym razie, pomnik po historycznym liftingu wytrwał pod Mysią Wieżą do września 1939r. Potem wrócili Niemcy.

Aktualizacja 31.10.2015 r.

Pan Eugeniusz Michalak, autor znakomitej strony „Twoja Kruszwica” zwrócił mi uwagę, że pomnik mógł zniknąć jeszcze przed rozpoczęciem wojny. Przywołując analizę przedwojennych zdjęć Kazimierza Ciechackiego http://nk.pl/#school/6828/photos#!viewer=photo/288522/4075 można stwierdzić, że pomnik rozebrano w (drugiej?) połowie lat 30.

Osoby, które nie mają konta na NK, mogą sprawdzić zdjęcia dostępne na stronie Narodowego Archiwum Cyfrowego:
https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/116811/d3d3926413a5e7eaa7228f08ebba451c/, https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/116816/d3d3926413a5e7eaa7228f08ebba451c/.

Interesujące wydaje się zwłaszcza porównanie tych zdjęć:

Powiększ

2pomnik-wieza
Lata 20.

Powiększ

PIC_1-U-3160-4
Zdjęcie z zasobów NAC, wykonane prawdopodobnie w październiku 1934r.

Dlaczego? Myślę, że bezcelowe jest doszukiwanie się sensacyjnych motywów. Większość uroczystości patriotycznych odbywała się wokół Kolegiaty i pomnika powstańców wielkopolskich. Pomnik obok Mysiej Wieży stał na uboczu. Być może popadał w ruinę i nie było możliwości (albo chęci), jego ratowania? Niestety, nie znalazłem w przedwojennej prasie informacji o rozbiórce pomnika. Natomiast odsyłam raz jeszcze na stronę „Twoja Kruszwica” by obejrzeć piękne zdjęcie bohatera naszej opowieści: http://kruszwica.tk/albumy/xxlecie/slides/4.html

Jak wyglądały losy pomnika w czasie okupacji? Nie wiem. Najprawdopodobniej Niemcy nie bacząc na jego pochodzenie zrównali go z ziemią? Czy podzielił los pomnika Chrystusa Króla z rynku? A może próbowali przywrócić mu pierwotną wymowę? Jeśli zburzyli, co stało się z resztkami pomnika? Czy pozostał po nim jakikolwiek ślad?

Razem z pomnikiem, bohaterem dzisiejszego wpisu, przy kruszwickim rynku zbudowano szkołę. Co za ulga, że działa do dzisiaj.

*) Wszystkie cytaty przytoczono w oryginalniej treści.