Właściwie jak oglądamy zabytki? Jak atrakcję turystyczną, dziedzictwo narodowe, dowód cnót przodków naszych? Ja na zabytek lubię patrzyć jak na człowieka. Takiego, co to urodził się, okrzepł i jakoś tam dotrwał do naszych czasów. Przez te wszystkie lata trochę się zmienił. Tu mu przybrało, tam ubyło (to częściej). Przez setki lat nabył zmarszczek, szlachetnej patyny, blizn i tatuaży.

Takim cokolwiek pompatycznym wstępem zatem zaczynamy nowy cykl. Tym razem o kruszwickich zabytkach, a dokładniej o ich zmarszczkach, bliznach i tatuażach, czyli o tym wszystkim, co pokolenia naszych przodków wyryli, wydłubali albo wywiercili na nobliwych murach, cegłach i kamieniach.

Zaczynamy od początku — kolegiata w Kruszwicy i jej tajemnice.

Kolegiata w Kruszwicy

Najsłynniejszym, bez wątpienia, symbolem znajdującym się na kruszwickiej kolegiacie jest ten:

Powiększ

1-DSC09506
Najsłynniejszy detal kruszwickiej kolegiaty

Ileż emocji budzi ten symbol! Cóż takiego oznacza?

Hipotez jest, jak zwykle, mnóstwo. Kilka mniej lub bardziej wiarygodnych, inne jeszcze zupełnie wydumane. Nie spodziewaj się Czytelniku, że rozwiążę tę zagadkę. Już spieszę z wyjaśnieniami dlaczego. Po pierwsze, właściwie nie wiadomo kiedy znak powstał. Kościół, na raty, zbudowano w XII wieku. Przeczucie mówi, że wtedy ktoś musiał zadać sobie trud wyrycia tego symbolu. W XVI wieku przebudowano zachodnią stronę świątyni. A może wtedy go wyrzeźbiono? Może później? Po drugie kamień z tak wyraźnym, głębokim rytem jest odosobniony. Trudno osadzić go (na przykład w odróżnieniu od inowrocławskiej „Ruiny”) w jakimś szerszym kontekście.

No ale jest i budzi ciekawość kolejnych już pokoleń.

Same wątpliwości

W fachowej literaturze spotykamy przypuszczenie, że jest ów symbol to gmerk, znak kamieniarski, sygnatura rzemieślników. To rozsądne wytłumaczenie, jednak pojawiają się także wątpliwości. Gmerki były umieszczanie zwykle w bardziej dyskretnych miejscach. Nasz znak jest duży, doskonale widoczny. Umieszczono go ponad pięć metrów nad ziemią. Zajmuje cały bok kamienia. Jest głęboko ciosany, z daleka rzuca się w oczy.

Inne wytłumaczenie najsłynniejszego symbolu kruszwickiej kolegiaty to krzyż konsekracyjny, czyli taki krzyż, który został umieszczony przy okazji poświęcenia kościoła. Krzyże konsekracyjne umieszczano zwykle przy drzwiach, lub wewnątrz świątyni. Nasz symbol znajduje się jednak ponad pięć metrów nad ziemią. Wewnątrz kościoła (na przykład przy romańskiej kropielnicy) znajdują się niewielkie krzyżyki, które mogą być pamiątką poświęcenia kolegiaty. Wiemy, że kościół przechodził burzliwą historię. Pamiętamy, że budowano go „na raty”, pierwotna, kamienna wieża kościoła uległa zniszczeniu, wreszcie zmianie uległo wezwanie kościoła. Być może nasz symbol wmurowano/umieszczono przy okazji jakiegoś doniosłego wydarzenia — niekoniecznie konsekracji. Jeśli ciekawi Cię historia restauracji w kolegiacie, zapraszam do lektury.

Jeśli jednak tę hipotezę przyjmiemy za najbardziej prawdopodobną, zamiast pisać o tajemniczym „znaku”, należy pisać o krzyżu. Kształt ów ma nawet swoją nazwę. To „Crux gammata” — krzyż spleciony z greckich liter gamma (Γ). Gamma to trzecia litera greckiego alfabetu, zatem ów symbol może oznaczać Świętą Trójcę. Cztery litery Γ mogą z kolei symbolizować czterech apostołów. Wszystko fajnie, ale jeśli przyjrzeć się krytycznym okiem litera z której miałby składać się nasz krzyż wygląda jak swoje lustrzane odbicie. Nieprawdaż?

Może to niezbyt odkrywcze tłumaczenie, ale czy aby wielką sensacją jest umieszczenie chrześcijańskiego symbolu krzyża na ścianie chrześcijańskiego kościoła?

Powiększ

IMG_20180106_181204591
Mit kruszwicki w pełnej krasie

Najmniej prawdopodobną, wręcz za niedorzeczną uznaję hipotezę, że kruszwicki symbol to „pogańska swastyka”. Dlaczego?

Niewygodna kariera

Swastyka, czyli jak chce słownik języka polskiego PWN: „ornament w kształcie krzyża o równych ramionach załamanych w jedną stronę pod kątem prostym” nie powinien budzić żadnych kontrowersji. Splugawiony przez Hitlera, nazistów i współczesnych bandytów nie ma chyba już szans na zwrot dobrego imienia.
Ten charakterystyczny kształt spotyka się w różnych czasach i różnych kulturach, tak odległych od siebie, że niedorzecznym wprost wydają się próby wyprowadzenia ich wspólnego rodowodu.

Jednak kariera „swastyki”, jako symbolu „pogańskiego” rozpoczęła się tak naprawdę na początku XX wieku, gdy dla celów ideologicznych zaczęto właściwie dowolnie łączyć rozmaite, zupełnie obce symbole.
Nie ma sensownych przesłanek, by „symbol pogański” (w rozumieniu badaczy przełomu XIX i XX wieku) umieszczać na eksponowanym miejscu dostojnej, chrześcijańskiej świątyni. Co więcej, Kruszwica jest miastem, które rozwinęło się wraz z panowaniem Piastów. Jest niemal pewne, że już pod koniec XI wieku w Kruszwicy istniał kościół św. Wita. Nie ma więc powodu, by przypuszczać, że w czasach wczesnego (jak na polskie warunki) średniowiecza miasto stanowiło jakąś „pogańskąoazę.

Tak czy owak kruszwicka „swastyka” na trwałe weszła do ikonografii współczesnych rodzimowierców. Moim zdaniem niezbyt słusznie. Warto jednak zwrócić uwagę, że w Kruszwicy i jej najbliższych okolicach możemy odszukać (czy odszukali je za nas archeolodzy) wiele artefaktów, które pozwolą tropić duchowość naszych przodków.

Trochę wbrew temu, co napisałem (a może wręcz przeciwnie) uwagę osób zainteresowanych kruszwicki mitem może zainteresuje taki oto cymes: Antoni Czubryński, Mit kruszwicki: badanie wiaroznawcze nakł. autora, 1915. Dzisiaj naiwność tej pozycji budzi szczerą wesołość, ale wyjątkowo zapalonym miłośnikom „starożytności” nie będzie to chyba przeszkadzało. Z książki tej pochodzi powyższa ilustracja.

Gmerk

Powiększ

1-DSC09530
Gałązka?

Wcześniej padło to określenie. Gmerk — znak rzemieślnika. Badacze najczęściej jako przykład takiego symbolu wskazują ryt gałązki znajdujący się przy jednym z okienna północnej stronie kościoła.
Rysunek jest niewielki, nie niesie też ze sobą jednoznacznych, religijnych skojarzeń zatem trudno znaleźć coś więcej na jego temat. Jeśli już, to można spotkać sugestie, że jest to jeden z gmerków, bądź znak wyryty w czasie przebudowy kolegiaty. Oczywiście nie brakuje także głosów, że jest to odniesienie do pierwotnego symbolu „podłaźniczki”, czyli zielonej gałązki symbolizującej wieczność odrodzonego życia. Moim zdaniem jest to podobnie jak w przypadku słynnej „swastyki” wniosek zbyt daleko idący.

Jeśli znaleziono jakiś błąd, pomyłkę, lub możesz w jakiś sposób uzupełnić ten tekst pisz śmiało michal@korzenie.org lub skorzystaj ze strony kontaktowej.

W następnej części jeszcze wyżej podniesiemy wzrok. Kolegiata w Kruszwicy ma jeszcze sporo zagadek.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum autora.